-
Oferta od
osoby prywatnej
-
Stan
nowe
Anatomia Pierwotnego Spojrzenia. O malarstwie Władysława Gałki
Współczesny obieg galeryjny rzadko kiedy pozwala sobie na luksus nieskrępowanej, surowej intuicji. Przyzwyczajeni do chłodnego konceptualizmu i wykalkulowanych pod rynkowe trendy estetyk, rzadko potrafimy odnaleźć w malarstwie czysty, niemal atawistyczny impuls. Odpowiedzią na to znużenie staje się praca Władysława Gałki – akryl na płycie o wertykalnym, rygorystycznym formacie 70x43 cm.
To, co na pierwszy rzut oka mogłoby uchodzić za kolejną odsłonę neoekspresjonistycznego gestu, przy bliższym poznaniu okazuje się gęstym, malarskim traktatem o samotności formy.
Dialektyka Temperatury
Gałka buduje dramaturgię tego płótna (a raczej twardego podłoża płyty, stawiającego opór pędzlowi) na radykalnym konflikcie barwnym. Artysta rzuca centralną, biomorficzną sylwetkę w pełne napięcia, pulsujące czerwienią tło. Ta czerwień nie jest płaska – to mięsista, wręcz agresywna przestrzeń, która osacza figurę, a jednocześnie bezkompromisowo wypycha ją w stronę widza.
Sama postać, utkana z chłodnych błękitów, głębokich turkusów i szmaragdów, zdaje się należeć do zupełnie innego porządku materii. To totem? Świadek? A może archetyp wyciągnięty z podświadomości, przypominający formy znane z kręgu art brut czy poszukiwań grupy CoBrA? Prawdziwą mistykę tej figury budują jednak drobne, złotawo-ugrowe przetarcia – malarskie powidoki, które rozbijają chłód błękitu i nadają strukturze wewnętrzne, biologiczne rozedrganie.
Monolit i Oko
Kluczowym elementem kompozycji, wokół którego krystalizuje się cały sens dzieła, jest syntetycznie potraktowane, rozświetlone bielą oko istoty. W świecie, w którym to widz zazwyczaj konsumuje obraz wzrokiem, tutaj następuje odwrócenie ról. To praca Gałki patrzy na nas – badawczo, nieruchomo, z pozycji pierwotnej mądrości.
Mamy tu do czynienia z malarstwem intencjonalnie surowym, odcinającym się od akademickiego rzemiosła na rzecz poszukiwania prawdy o formie i instynkcie. W kontekście całej pracowni artysty, gdzie konsekwentnie powracają zniekształcone, zmitologizowane sylwetki, ten konkretny obraz jawi się jako najczystsza, najbardziej skondensowana emanacja jego stylu. To propozycja dla tych, którzy w sztuce szukają jeszcze energii, a nie tylko chłodnego komentarza do rzeczywistości.