-
Oferta od
osoby prywatnej
-
Marka
Mercedes-Benz
-
Model
Klasa S
-
Stan
używane
-
Rok produkcji
1991
-
Przebieg
222426 km
-
Pojemność silnika
5996 cm³
-
Moc
408 KM
-
Paliwo
benzyna
-
Stan techniczny
nieuszkodzony
-
Skrzynia biegów
automatyczna
-
VIN
pokaż VIN »
Sprawdź pojazd po VIN
lub numerze rejestracyjnym
Raport ,
dane z międzynarodowych baz
Sprawdź raport
Dzień dobry!
W dzisiejszym odcinku chciałbym zaprezentować pojazd, który jest w moim posiadaniu od 12tu lat i jeszcze do niedawna sądziłem, że "nigdy go nie sprzedam", co oczywiście nie jest przesądzone, bo może nikt go nie będzie chciał (przyznam, że trochę na to liczę jeszcze ;) )
Od razu zachęcam do obejrzenia playlisty moich pożal się Boże filmików tyczących się tytułowego pojazdu:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLPhynDyXF0ik
oraz przeczytania dalszego opisu nim chwycicie Państwo za telefon. Tu jest (prawie) wszystko o aucie - szanujmy swój czas!
Prezentowany pojazd zakupiłem tuż po kilkuletniej eksploatacji... W140tki 350turbodiesel, którą uwielbiałem jeździć, ale w której wiecznie brakowało mi "trochę mocy". Jako, że lubię popadać ze skrajności w skrajność (pewnie jakiś dobry psychiatra by zapisał mi odpowiednie "dropsy") w miejsce dychawicznego, choć cudownego 150konnego dieselka OM603 zakupiłem takie samo w zasadzie auto (z identycznym wnętrzem) za to posiadające wściekłe 406KM dobywające się z magicznego dwunastocylindrowego dzieła sztuki inżynierskiej - M120. Co ciekawe mimo prawie trzykrotnie większej mocy, spalanie wzrosło jedynie dwukrotnie! Tak. To był "interes życia" :D
Samochód kupiłem z różnego rodzaju bolączkami, które mimo codziennej jego eksploatacji (przez 5-6lat było to moje "daily") udało mi się sukcesywnie, własnoręcznie eliminować. Wyremontowałem (częściowo) przednie zawieszenie, wymieniłem wszystkie (oprócz dwóch-które "dokładam) tuleje w zawieszeniu tylnym, wymieniłem na nowe (oryginalne) prowadnice szyberdachu i wreszcie uszczelniłem cały "przód" i "górę" silnika. Wycieki oliwy z rozsychających się przez lata uszczelnień są cechą charakterystyczną tej jednostki napędowej i ich usunięcie kosztuje niemało. Nawet jak robi się to samodzielnie (tak jak ja). Przy okazji został zregenerowany cały osprzęt "przedni" silnika tj. alternator, kompresor klimatyzacji (klima działa!!), pompa powietrza dodatkowego, pompa tandemowa (nivo/wspomaganie). Wjechała nowa pompa cieczy chłodzącej, rolki, pasek, termostat, rura odmy, "gumy/kalosze" do przepustnic, mnóstwo uszczelek i... nie pamiętam co jeszcze. Przy okazji tego remontiku wyeliminowałem mnóstwo punktów, którymi silnik zasysał "lewe powietrze" wskutek czego... po remoncie przestał działać na LPG, które widać było do tych upławów powietrza dostrojone. Kupiłem nawet kąkuter, żeby się pobawić w dostrajanie instalacji, ale koniec końców - odpuściłem i jeździłem tylko na PB.
Ponieważ z uwagi na inne aktywności samochodowo budowlane remont robiłem tylko z doskoku, to trwał on chyba z rok. Siłą rzeczy pojawiały się inne "daily", a moja "Dajanka" (nie pytajcie skąd wpadłem na pomysł tej nazwy) zeszła na boczny tor i tylko kilka-kilkanaście razy w roku wyjeżdżała na drogi.
Mniej więcej 3lata temu stwierdziłem - dosyć tego! Tak być to nie będzie i albo ją sprzedaję, albo "robię na zabytek" i powolutku doprowadzam do znakomitości, wybrałem częściowo drugą opcję, złożyłem papiery do konserwatora zabytków, by (już) po półtora roku (!!!!) otrzymać decyzję o wpisie do rejestru. W międzyczasie wygasł mi przegląd (bo chciałem już pojechać na "wiekuisty") i auto w zasadzie tylko stało pod skafanderkiem, kilka razy do roku przepalane. Straciło jednocześnie możliwość garażowania, bo po dokończeniu termomodernizacji domu - wymianie bramy garażowej, stało się... zbyt długie do mojego garażyku...
Jednocześnie też, zmieniła się moja wizja motoryzacyjna, "kolekcję" ośmiu, w porywach dziewięciu aut i kilku motocykli pragnę zredukować do maksymalnie 4sztuk. Stąd decyzja o sprzedaży.
Po tym absurdalnie długim i niewiele wnoszącym słowie wstępu, pozwolę sobie przejść do plusów dodatnich i ujemnych:
1. Auto pierwszej serii, jedna z pierwszych wyprodukowanych 600setek (na silniku numery niektórych części warsztatowo nanoszone "rylcem", a nie odlane jak w produkcji seryjnej), silnik nosi numer fabryczny 76!! także jeszcze jest trochę... "prototypowy"
2. Karoseria nie posiada jakichś większych ognisk korozji, choć była już w większości lakierowana, miejscami nieudolnie - to jest duży atut! Otwory na lewarek, doły drzwi - eleganckie
3. Zawieszenie tylne i częściowo przednie zregenerowane - nic "nie wali"
4. Silnik PRAWIE suchy, prawie, bo poci się głównie na uszczelce czujnika poziomu oleju, który (w odróżnieniu od pozostałych silników mercedesa) jest montowany "od środka" czyli trzeba rwać miskę olejową - na to brakło mi nerw.
5. Bardzo fajne wnętrze saffron/java, a jeszcze niektórzy (nieprawidłowo!!) nazywają je banan. Po polsku ten kolor określiłbym jako "sraczkowaty".
6. Piękny wytapicerowany tym samym kolorem bagażnik (kilka lat temu dogłębnie wyprany)
7. Troje drzwi (albo wszystkie - już nie pamiętam), bagażnik i pokrywa silnika porządnie wygłuszone po zerwaniu starych, odklejających i rozpadających się fabrycznych wygłuszeń. Jest jeszcze ciszej niż "normalnie" w W140.
8. Do auta dołożyłem oryginalny hak holowniczy, bo był plan zanabycia dużej dwuosiowej kempingówki "z epoki" i użytkowanie takiego pociągu drogowego do wakacyjnych wojaży. Plan spalił na panewce, więc na stworzenie i uruchomienie "elektryki" haka brakło zapału.
9. Samochód jest wpisany do rejestru zabytków i przeszedł przegląd "wiekuisty", więc można sobie go postawić na kołkach i latami remontować nie ponosząc żadnych obowiązkowych opłat. Jeszcze nie jest przerejestrowany na żółte blachy.
10. Świeże opony, wymienione kilka lat temu, przejechałem na nich kilka tysięcy kilometrów może.
11. Nowiutkie wycieraczki przedniej szyby (jak to w "sklasie" - nietypowe=drogie)
Wady:
1. Po ostatnim długim przestoju silnik pracuje BARDZO ŹLE po osiągnięciu prawidłowej temperatury pracy ~82stopnie - przerywa, nie ma mocy, dymi (czarno i niebieskawo), smród spalin wypala oczy! Działa tak, jakby sprawne były tylko dwa z dwunastu cylindrów :(
Na zimnym jest nieco lepiej choć też daleko od tego, do czego mnie przez lata przyzwyczaił + ewidentnie jest przelewany (spaliny cuchną). Jednocześnie nie ma żadnych niepokojących odgłosów "metalicznych". Usterka ta jest przeze mnie nie zdiagnozowana i raczej nieprędko będzie, muszę się skupić na innych pracach, których mi narosło za dużo.
2. Po ostatniej zimie przestał działać prędkościomierz i licznik kilometrów i kontrolki ASR i ABS świecą światłem ciągłym - to kładę na karb uszkodzonego przewodu ABS (miałem identyczną usterkę w poprzedniej W140) - izolacja odpada od niego kawałkami.
3. Wady lakiernicze - maska, pokrywa bagażnika (odparza klar), dach (chyba zaczyna odparzać klar), błotnik lewy przód, tylne prawe drzwi (wiatr dmuchnął w bramę podczas wjeżdżania na podwórko :( ), zmatowienia od pokrowca (to się łatwo spolerowuje).
4. Wyciek płynu z przekładni kierowniczej - komplet uszczelek mam, ale trzeba sporo rozebrać by się do niej dostać.
5. Do wymiany kołyska pod silnikiem/zawieszeniem przednim. Zorientowałem się, że jest lekko krzywa przy próbie wymiany poduszek pod silnikiem. Auto prowadzi się normalnie nawet przy znacznych prędkościach - nie "ściąga", ale nowych poduszek nie udało się zamontować :/ Poduszki oryginalne jak i zregenerowaną (ocynk + lakier proszkowy + nowe tuleje) wartą kilka tys. PLN kołyskę dokładam!
6. Felgi 18" wymagają ponownego przepolerowania i zabezpieczenia rantów.
7. Nie działa ogrzewanie. Z uwagi na skorodowaną rurkę doprowadzającą płyn chłodniczy do wymiennika ciepła był wyciek płynu do kabiny, parujące szyby itp. Ponieważ w owym czasie nie miałem czasu na naprawę (trzeba zdemontować deskę rozdzielczą!) i na zimę miałem inne auta - nagrzewnicę po prostu zbajpasowałem.Dywan pod nogami kierowcy do prania.
8. Zablokowane zamki tylnych drzwi i czasem przednich lewych - typowa przypadłość tego modelu, którą być może sam "wzmogłem" nakładając zbyt wiele smaru podczas wygłuszania. Objawia się to tym, że mimo odblokowania centralnego zamka pociąganie za klamki nie otwiera drzwi. W gorące dni tylne prawe drzwi i drzwi kierowcy "odpuszczają". Trzeba zdjąć tapicerkę, rozkleić wygłuszenie, zdjąć i wymyć zamki i nałożyć odrobinkę smaru. Bezkosztowa, ale nieco czasochłonna robota.
9. Pouszkadzane drewienka w kabinie (niektóre)
10. Odbiór tylko lawetą (z bagażnikiem - na dodatkowe fanty)
Nie bez powodu napisałem tyle samo wad co zalet, chodzi o to, żeby plusy nie przesłoniły Państwu minusów (za klasykiem ;) ). Auto jednakowoż uważam, za BARDZO dobrą bazę na pełnoprawnego klasyka z samego początku produkcji. Jeszcze nie spotkałem w "internetach" drugiego tak niskiego VINu, a to jeszcze 600tka!
Auta nie sprzedaję, bo muszę, tylko bo mogę, także proszę o przemyślane oferty. Osoby, które piszą "daje dychę i wsiadam w lawetę" - blokuję! Zamiana możliwa na bilety płatnicze Narodowego Banku Polskiego, fajną starą ciężarówkę lub autobus z potencjałem kamperowym, ewentualnie zdrowe W140 z silnikiem OM606 (na daily). Absolutnie nic poza tym! Żadne BeeMWe, srAUDI, Reno itp. Nie to, że nie lubię - po prostu nie potrzebuję takich pojazdów. Lub miałem.