-
Oferta od
firmy
-
Stan
używane
Mende M326WK
Oryginalny niemiecki odbiornik lampowy firmy Mende, wyprodukowany na początku lat pięćdziesiątych XX wieku.
Egzemplarz zachował oryginalną drewnianą obudowę wykończoną fornirem oraz kompletną skalę z nazwami europejskich stacji radiowych. Charakterystyczne klawisze wyboru zakresów oraz klasyczna stylistyka sprawiają, że radio doskonale oddaje klimat pierwszych lat powojennej Europy.
Radio przeszło delikatne czyszczenie i kosmetykę obudowy. Zachowano jego naturalną patynę oraz ślady wieloletniego użytkowania.
Stan techniczny:
- brak lampy EL11,
- radio nie było uruchamiane,
- dalszy stan techniczny nie jest znany,
- zakres fal średnich i krótkich (MW/SW),
- sprzedawane jako egzemplarz kolekcjonerski lub baza do renowacji.
Dla miłośników klasycznej techniki radiowej będzie interesującym eksponatem, a po odpowiedniej renowacji może ponownie stać się w pełni funkcjonalnym odbiornikiem.
Okiem Kustosza
Kiedy radio było oknem na świat
Dziś wystarczy wyciągnąć telefon z kieszeni.
Kilka sekund i możemy słuchać stacji z drugiego końca świata.
Na początku lat pięćdziesiątych wyglądało to zupełnie inaczej.
Wieczorem gasło światło w większości okien. Na stole zostawała tylko lampka i radio. Ciepłe, pachnące lakierem, drewnem i rozgrzewającymi się lampami.
Nie było setek programów.
Było za to coś znacznie cenniejszego.
Cisza.
A z tej ciszy powoli wyłaniał się głos spikera.
Mende należało wtedy do producentów, którzy potrafili połączyć solidną niemiecką konstrukcję z eleganckim wzornictwem.
Drewniana obudowa, szklana skala pełna nazw miast i charakterystyczne klawisze sprawiały, że odbiornik był nie tylko urządzeniem, ale także ozdobą salonu.
Patrząc dziś na tę skalę trudno nie zatrzymać wzroku.
Praga.
Rzym.
Paryż.
Wiedeń.
Berlin.
Każda z tych nazw była kiedyś obietnicą podróży. Nie pociągiem ani samolotem, lecz falą radiową.
Nasz egzemplarz nie jest idealny.
Brakuje jednej z lamp, dlatego nie wiemy jeszcze, czy ponownie przemówi. Ma kilka śladów czasu, niewielki ubytek forniru i naturalną patynę wielu lat.
I właśnie dlatego postanowiliśmy nie odbierać mu jego historii.
Dostał jedynie małe spa. Oczyszczono drewno, wydobyto rysunek forniru i pozwolono mu znów wyglądać godnie.
Resztę pozostawiono czasowi.
Bo są przedmioty, które nie muszą być perfekcyjne.
Wystarczy, że potrafią przypomnieć, jak wyglądał świat, kiedy ludzie siadali wieczorem przy radiu nie po to, by zagłuszyć ciszę...
...ale po to, by jej wspólnie posłuchać.
~ Kustosz