-
Oferta od
osoby prywatnej
-
Stan
nowe
Wibracja formy: O malarstwie Władysława Gałki
Patrząc na prace Władysława Gałki, szybko porzucamy nawyk poszukiwania w obrazie ilustracji. To malarstwo, które nie prosi o uwagę – ono ją wymusza, wprawiając widza w stan, który najtrafniej można określić mianem emocjonalnego rezonansu.
Artysta, czerpiąc z najlepszych tradycji polskiego modernizmu – śladów Makowskiego, Ślewińskiego czy żywiołowego temperamentu Waliszewskiego – nie naśladuje ich, lecz kontynuuje dialog z materią. Widać to doskonale w prezentowanej „Fali”. Kompozycja ta jest zapisem energetycznego przepływu. Postacie, zredukowane do swoich najbardziej pierwotnych, niemal rzeźbiarskich brył, trwają w uścisku, który jest czymś więcej niż tylko gestem – jest przenikaniem się dwóch bytów.
Siła tego malarstwa leży w paradoksie: im bardziej Gałka upraszcza formę, tym więcej w niej zawartych treści. Widz staje przed płótnem i odkrywa w sobie potrzeby, o których istnieniu nie wiedział: potrzebę wyciszenia w kolorze, potrzebę odnalezienia emocjonalnej prawdy w „krzywym zwierciadle” deformacji. Obraz działa jak kamerton – uderzony w pracowni artysty, zaczyna wibrować w każdym, kto stanie przed nim z otwartym umysłem.
Gałka odrzuca gładkość na rzecz „gęstej”, akrylowej faktury. Pędzel nie omiata płótna, lecz wręcz wżera się w nie, zostawiając ślady zdecydowanej decyzji. W pracowni artysty, gdzie te płótna współistnieją, tworzy się ekosystem barw – od głębokich turkusów po ostrzejsze akcenty. To malarstwo niepokorne, pozbawione koniunkturalnego wdzięku, za to pełne autentycznego „rezonansu”, który sprawia, że po wyjściu z pracowni świat zewnętrzny wydaje się na chwilę mniej nasycony niż ten zapisany na płótnach.
To sztuka, która nie „dekoruje” życia, lecz je intensyfikuje. Władysław Gałka nie maluje tego, co widzi. On maluje to, co sprawia, że patrzenie staje się aktem twórczym samym w sobie.